„Mój pies skacze, gdy wita się z gośćmi”, czyli dramatyczna historia agresywnego teriera.

09/09/2019 Z pamiętnika behawiorysty
agresywny pies terrier

Odbieram telefon. W słuchawce słyszę głos zrozpaczonej opiekunki proszącej o pomoc. Opiekunka mówi, że jej pies zaatakował gościa, którego znał i lubił, zaatakował bez przyczyny. Gość trafił do szpitala z ranami szarpanymi rąk i twarzy. Miał liczne obrażenia, założono mu około 15 szwów.

Pojechałem na konsultację. Wcześniej zapytałem, jak pies reaguje na gości. Opiekunka powiedziała, że nie ma z nimi problemu. Cieszy się i ekscytuje. Przyjeżdżam na miejsce. Posesja poza miastem, cicha i spokojna okolica. Opiekunka wpuszcza mnie na ogródek, woła psa, który był z drugiej strony zaaferowany wiewiórką lub jakimś ptakiem.

Po powitaniu wszedłem do mieszkania, usiadłem i zapytałem opiekunkę, co zauważyła w zachowaniu swojego psa podczas powitania. Przedstawię relacje opiekunki, a potem opiszę jak ja to widziałem.

Różnice w obserwacji zachowania psa

Relacja opiekunki:

Gdy pies zauważył, że jestem na posesji, zaczął szczekać. Szczekając skakał przede mną w odległości około metra, machał ogonem. Na chwilę przerywał szczekanie, machał ogonem obserwując co robię. Potem znowu szczekał. Jak nie zwracałem na niego uwagi, skakał coraz więcej i szczekał intensywniej chcąc zwrócić moją uwagę. On tak się cieszy i zawsze w ten sposób wita gości – skomentowała opiekunka.

„Całkiem nieźle” – pomyślałem, zauważyła dużą ilość szczegółów. Teraz opiszę tę sytuację ze swojej perspektywy.

Moje obserwacje:

Pies widząc mnie z odległości około 30 metrów usztywnił się, uniósł ogon do góry i biegł w prostej lini w moim kierunki. Gdy był kilka metrów przede mną, zaczął szczekać. Ogon miał usztywniony i machał nim w pozycji pionowej krótkimi i szybkimi ruchami. Potem zredukował dystans, szczekał i skakał około metr przede mną. Był cały napięty, miał rozszerzone źrenice, nie odrywał ode mnie wzroku. Gdy zrobiłem krok do przodu, ten jeszcze bardziej intensywnie szczekał. Podskakiwał odrywając przednie łapy, po czym mocno uderzał nimi w ziemię.

Opiekunka myślała, że pies zaczął bardziej szczekać, bo chciał wymusić moją uwagę. Ja widziałem to inaczej. Gdy jego szczekanie nie miało wpływu na moje zachowanie – nie oddalałem się, nie zatrzymywałem, a dalej poruszałem się w kierunku mieszkania – pies się frustrował i jego zachowania stawały się bardziej intensywne. Wiedziałem, że pies był zaniepokojony, na pewno nie cieszył się i nie próbował wymusić uwagi. Był pobudzony – stąd machanie ogonem, ale nie był to objaw radości. Jego celem było zatrzymanie lub odsunięcie mnie.

Jak zareagowałem na zachowanie psa?

Trzymając ręce przy sobie, nie patrząc na psa, spokojnie skierowałem się do wejścia. Wszedłem do domu, potem do salonu, usiadłem na fotelu. Pies w tym czasie biegał od wejścia do mnie, piszczał, był spięty. Wyprzedzę pytanie, które być może teraz sobie zadajecie: Dlaczego wszedłem do domu, skoro pies tego nie chciał? Byłem świadomy jego intencji, ale nie prowokowałem go. Byłem przewidywalny w moich ruchach i spokojny. Czułem, że ani pies nie zrobi mi krzywdy, ani nie będzie to krzywdząca go sytuacja.

Jak to wyjaśnić opiekunce psa?

Wiedziałem, że przede mną trudne zadanie. Wytłumaczyć opiekunce, aby zrozumiała to, co ja zauważyłem. Jednocześnie chciałem zrobić to w taki sposób, aby moje tłumaczenie było wiarygodne i aby opiekunka nie poczuła się winna całej sytuacji. To mogłoby jej odebrać motywację do dalszej pracy.

Jak wyglądał atak psa?

Siedząc w fotelu wyjąłem laptopa i zacząłem przeprowadzać wywiad. Zapytałem jak doszło do ataku, o którym opiekunka mówiła podczas rozmowy telefonicznej. Zaczęła opowiadać. Odwiedził ją znajomy, którego pies znał. Zorganizowali grilla. Znajomy wychodził z domu na taras. Podczas wychodzenia pies zaczął szczekać zabiegając mu drogę. Po chwili zaatakował. Gdy gość upadł, ten chwycił go za ramię, zaczął szarpać. Potem złapał za twarz i szarpał ponownie. Opiekunka nie mogła go zatrzymać. Złapała w dłoń szlauch i zaczęła polewać psa wodą. Pies odpuścił i odbiegł.

W historii tej brakowało mi wielu szczegółów. Np. co się stało, gdy gość wychodził? Czy wykonywał jakieś ruchy w kierunku psa? Jak wyglądała dokładnie przestrzeń, w której pies zaatakował? Dlaczego gość nagle upadł? Uzyskanie tych informacji nie było możliwe, bo opiekunka nie widziała całej sytuacji, a zaatakowany gość był w szoku po całym zdarzeniu i nie pamiętał szczegółów.

Co oznacza szczekanie i skakanie psa przed gościem?

Jasne było dla mnie, że zachowanie szczekania i skakania przed gościem wcale nie oznaczało radości. Pies bał się i chciał w ten sposób zatrzymać lub oddalić osobę. Ale dlaczego tak silny atak? Do tak silnych pogryzień rzadko dochodzi bez traumatycznych doświadczeń, a pies od szczeniaka był z opiekunką. Znałem psa sprzed kilku lat, gdy był u mnie na szkoleniu grupowym i nie zauważyłem u niego niepokojących zachowań. Zacząłem drążyć temat. Poprosiłem, aby opiekunka przypomniała sobie pierwsze niepokojące zachowanie psa. Okazało się, że około rok wcześniej zaatakował inną osobę – kobietę. Weszła do mieszkania, pies zaczął szczekać przed nią. Ta, aby uspokoić psa, nachyliła się nad nim i wyciągnęła dłoń, aby go pogłaskać. Pies nie miał możliwości wycofania się. Był skrajnie przerażony. Zaatakował. Wprawdzie wtedy skończyło się na delikatnych ukąszeniach, ale wiedziałem już, jak się czuje pies w takich sytuacjach i jak rozpoczął się proces utrwalania agresji.

Jakie są wnioski?

Po pierwsze pies boi się ludzi, boi się gości. Szczekanie i skakanie przed gośćmi wcale nie oznacza radości, tylko strach. Gdy osoby nic sobie nie robiły z zachowania psa, pojawiała się frustracja, złość. Nie bez powodu, pies wcale nie żywił nienawiści do gości. Złościł się, bo wchodzący goście nie reagowali na jego sygnały. On chciał ich zatrzymać, oddalić, a oni szli dalej w jego kierunku. A nawet robili więcej gestów, które niepokoiły psa. Wyciągnięcie dłoni i nachylenie się nad nim powodowało, że strach narastał do przerażenia, a złość do wściekłości. I ten kłębek emocjonalny -przerażenia i wściekłości – motywował do ataku.

Co jeszcze miało wpływ na zachowanie psa?

Pytałem dalej, czy były jakieś inne zdarzenia, podczas których pies mógł sobie nieprzyjemnie skojarzyć obecność człowieka. Okazało się, że około 9 miesięcy wcześniej pies przeszedł bardzo nieprzyjemną chorobę ogona, podczas której musiał w kagańcu znosić zabiegi weterynaryjne. Były bardzo bolesne, wykonywane były bez znieczulenia. Podczas nich pojawiało się dużo gestów wyciąganej dłoni. Wyciąganie dłoni, nachylanie się, przytrzymywanie psa – te ruchy potem wywoływały bardzo złe wspomnienia. Wspomnienia, przed którymi trzeba się bronić. Choroba bez dwóch zdań miała wpływ na całą sytuację. Pies wielokrotnie podczas tych zabiegów próbował ugryźć. Nic nikomu nie zrobił bo miał kaganiec, ale to na pewno było dla niego traumatyczne doświadczenie, które wpłynęło na siłę kolejnych ataków. Pies po tym zdarzeniu już nie uderzał tylko pyskiem, a zaczął atakować z ugryzieniem, przytrzymaniem, a nawet szarpaniem skóry.

Co się ostatecznie okazało?

Wróćmy do naszego gościa i sytuacji przy grillu. Z całej opowieści opiekunki, gdzie było dużo elementów związanych z tym, czy karetka chciała przyjechać, co się działo na izbie przyjęć, starałem się wyłuskać te, które są istotne dla mnie. Okazało się, że gość powiedział po wszystkim: „Być może dotknąłem go tam, gdzie nie lubi”. I wtedy stało się dla mnie jasne. Nie dlatego, że dotknął go tam, gdzie nie pies nie lubił, ale dlatego, że na pewno wyciągnął dłoń w jego stronę. Sytuacja była bardzo podobna do pierwszej sytuacji sprzed roku, gdy pies zaatakował odwiedzającą opiekunów panią. Z tym, że teraz miał bagaż dodatkowych nieprzyjemnych doświadczeń związanych z wyciąganiem w kierunku psa rąk, co pojawiało się podczas zabiegów weterynaryjnych. Dodatkowo błędna interpretacja szczekania i skakania przed gośćmi, sprawiło że opiekunka myślała, że ataki są bez ostrzeżenia, a zachowanie psa nieprzewidywalne.

Mając taką ilość informacji, mogłem w jasny sposób przedstawić swoją analizę opiekunce. Ciąg myślowy, który przedstawiłem Wam w tekście, jest oczywisty i mam nadzieję logiczny. Jednak, gdybym na początku opiekunce starał się zmienić wizję postrzegania zachowań psa podczas powitania, jako nie znaczące radości i ekscytacji, mogłoby być to trudne do zrozumienia. Teraz mogłem wyjaśnić, że celem zachowania psa podczas powitania było zatrzymanie lub oddalenie gościa i nie ma to nic wspólnego z radością.

Kilka słów na koniec…

Pewnie chcielibyście dowiedzieć się jak sytuacja się skończyła? Jakie działania wprowadziłem? Chcę wrócić do tego przypadku za jakiś czas. Powiedzieć jakie są postępy w pracy, co się zmieniło. Dziś chciałem zwrócić uwagę na to, jak różnice w obserwowaniu zachowań mogą wpłynąć na interpretowanie ich. Co z kolei może wpłynąć na pojawienie się poważnych problemów.

I jeszcze jedna ważna kwestia na koniec. W żaden sposób nie obwiniałem opiekunki. Wręcz starałem się ją uspokoić, dać jej wsparcie i siłę do działania. Chciałem jej wytłumaczyć co czuje pies bez obwiniania jej. Kombinowałem jak to zrobić, aby zrozumiała. Aby skutecznie pracować w zawodzie behawiorysty ważne jest, aby nie tylko empatyzować z psem, ale w takim samym stopniu z jego opiekunem. Tylko wtedy możemy rozwiązać problem.

Piotr Wojtków
Specjalista ds. behawiorystyki psów

Zobacz również inne wpisy:
https://psiedszkole.pl/sport-z-psem-czy-samemu/
https://psiedszkole.pl/pies-w-butach/
https://psiedszkole.pl/wywiad-zosi-zaniewskiej-wojtkow-z-chiragiem-patelem/

← Nowszy wpis
Poprzedni wpis →
Inne z tej kategorii
19/11/2019 Pies w nauce, Z pamiętnika behawiorysty
Choice, Control and Communication, czyli relacja z konferencji nt. zachowań zwierząt, która odbyła się w miniony weekend w Szwecji.

W miniony weekend spora część teamu Psiedszkola poleciała do Szwecji na międzynarodową konferencję: Choice, Control & Communication, czyli CCC2019! Było […]

behawiorysta psów kurs
16/06/2017 Z pamiętnika behawiorysty, Z psem na codzień
Pierwsza konsultacja psiego behawiorysty cz.2

W pracy spotykam się z psami z różnymi problemami, jeżeli konsultacja dotyczy psa lękliwego, to rozpoczynamy nasze spotkanie od wspólnego spaceru, o tym […]

zwierzęcy behawiorysta 2
25/05/2017 Z pamiętnika behawiorysty, Z psem na codzień
Pierwsza Konsultacja psiego behawiorysty cz.1

Bardzo często gdy zgłaszacie się do mnie z problemem, zadajecie mi pytanie jak będzie wyglądać nasze pierwsze spotkanie, postanowiłam Wam […]

Zapisz się Rysunek psa
Facebook Instagram Zaloguj się

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

×